Gruchała: Nie mam nic do stracenia

Indywidualna mistrzyni Europy we florecie (2000, 2002, 2005), Sylwia Gruchała w sobotę rozpoczyna walkę o medale w szermierczych mistrzostwach Europy w Lipsku.

Rozmawiał Jacek Główczyński..

16 lipca 2010, 14:00..

| Aktualizacja 16 lipca 2010, 14:01.

– Wychodzi pani do walk już inauguracyjnego dnia mistrzostw. Pani medal zapewne doda skrzydeł reszcie ekipy, niepowodzenie może też innych pozbawić pewności siebie. Czy start z taką świadomością do dla pani dodatkowe obciążenie?

Sylwia Gruchała: Staram się w ogóle tak na to nie patrzeć. Bo ja byłam już na górze, niemal na samych szczycie i wówczas to rzeczywiście ciążyła na mnie wielka presja, zdawałam sobie sprawę z odpowiedzialności. Potem jednak spadłam mocno w dół i powoli zapominano o mnie. Dlatego teraz, gdy wchodzę stopniowo znów na górę, walczę przede wszystkim dla siebie. Nie mam nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Dzięki takiemu podejściu do walk, nie ma też dodatkowej presji.

– Jednak gdy trzykrotna indywidualna mistrzyni Europy we florecie (2000, 2002, 2005) wchodzi na planszę, to chyba nie po to, aby przegrywać?

– Mam 29 lat, 19 z nich poświęciłam szermierce. Mam jasno wytknięty cel – chcę z jak najlepszej strony pokazać się w Londynie. Wszystko co jest po drodze do igrzysk jest ważne, ale nie najważniejsze. Obecnie zadowalam się już tym, że mam siłę, chęć i motywację do dalszych walk i treningów. Powoli odnajduję tory, na których już kiedyś byłam, a które prowadzą do światowej czołówki.

Explore more:  Oszustwo na oczach całego świata

– Już przed rokiem wróciła pani na wysokie miejsca w rankingu światowych, ale gdy przyszło do mistrzowskich imprez medali nie było. W tym roku też stawała pani na podiach Pucharu Świata. Co można zrobić, aby tę formę przedłużyć choćby na zawody w Lipsku?

– Teraz jestem tylko o jedną miejsce wyżej w światowym rankingu niż przed rokiem, ale czuję, że jestem o wiele lepszą zawodniczką niż wtedy. W roku poolimpijskim wiele zmieniło się w mojej karierze. Mam innych treningów, zmodyfikowałam trening. To dopiero teraz przynosi efekty. Można to śmiało powiedzieć, że na początku 2009 roku, gdy miałam dobre wyniki w zawodach Pucharu Świata, to miałam też sporo szczęścia. Drabinka tak się układała, że do półfinałów praktycznie nie walczyłam z florecistkami z najlepszej “5” rankingu. W tym roku były takie walki i potrafiłam je wygrywać. To pozwala mi z optymizmem patrzyć na swoje możliwości.

– W najlepszych latach Sylwii Gruchały zawsze w gronie pretendentów do tytułów stawiano drużynę florecistek, której pani była liderką. Czy w Lipsku biało-czerwone są w stanie powrócić na podium?

– W naszych najlepszych czasach odpowiedź na takie pytanie była prosta. Walczyłyśmy praktycznie w niezmienionym składzie i wiedziałyśmy doskonale na co nas stać. Teraz praktycznie co zawody to mamy inny zespół. Trener Szmit sprawdza kandydatki do drużyny pod kątem igrzysk olimpijskich, a my wszystkie potrzebujemy czasu, aby się “dotrzeć”. Ten skład, które jedzie do Lipska, jest na pewno dobry, fajna się w nim wytworzyła energia. Z drugiej strony to bardzo nieobliczalna drużyna. Stać ją na wielki wynik jak również może być porażka z kimś słabym.

– Jeśli nie Gruchała i florecistki, to kto wywalczy dla Polski medale w Lipsku?

– O to, że medale będą, jestem spokojna. W tym roku mamy bardzo mocną ekipę, a wiele osób stać na podium. Aby daleko nie szukać, wskaże na kolegę z Gdańska, florecistę Glonka. Są też wspaniałe szpadzistki, które mogą wygrać drużynowo, a indywidualnie Piekarska i Dmowska też mogą walczyć o zwycięstwo. Jak zawsze mocna będzie drużyna szpadzistów. Nie zapominajmy także o szablistkach na czele z Sochą i Jóźwiak.

Explore more:  Milan może ściągnąć Papadopoulosa

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

16 lipca 2010, 14:00..

Rozmawiał Jacek Główczyński..

Modric