“O wyborze Lewandowskiego zadecydują pieniądze”

“O wyborze Lewandowskiego zadecydują pieniądze”

Piłka nożna.

Robert Lewandowski stanie przed trudnym wyborem. Oczywiście zadecydują pieniądze, nie mam co do tego wątpliwości. Zawodnik musi jednak wziąć pod uwagę kilka innych czynników – mówi Józef Młynarczyk.

Rozmawiał Robert Blesiński..

1 maja 2013, 23:21..

| Aktualizacja 2 maja 2013, 19:40.

Józef Młynarczyk
Józef Młynarczyk (Foto: Cyfrasport)

PS: Real nie dał rady Borussii Dortmund. Wynik dwumeczu jest dla pana zaskoczeniem?

Józef Młynarczyk: Borussia nie była faworytem i dlatego awans tego zespołu do finału można uznać za niespodziankę. W rewanżowym meczu w pierwszych 15 minutach Real miał trzy wyśmienite okazje do strzelenia gola. W końcówce gospodarze zdobyli dwie bramki i zrobiło się ciekawie. W ogóle dobrze oglądało się to spotkanie, chociaż wydawać by się mogło, że większych emocji nie będzie, po tym jak Borussia wygrała w Dortmundzie 4:1. Real po raz kolejny udowodnił, że jest nieprzewidywalny.

Gdyby nie bramkarz Roman Weidenfeller, Królewscy po kilkunastu minutach prowadzili 2:0.

Józef Młynarczyk: Weidenfeller bronił wyśmienicie. Zachował spokój w dwóch sytuacjach. Pokazał klasę. Chwilę później miał trochę szczęścia, bo przecież Mezut Özil spudłował. Bramkarzowi z Dortmundu za ten występ trzeba wystawić wysoką notę. Nie po raz pierwszy pokazał się z bardzo dobrej strony. Potrafi się skoncentrować, podejmuje dobre decyzje, refleks też jest jego atutem. Na pewno ma duży udział w awansie Borussii do finału. Pochwaliłbym też bramkarza Realu Diego Lopeza.

Drużyna Jürgena Kloppa szybko oddała pole Realowi. To mogło się źle skończyć.

Józef Młynarczyk: Pewnie założenie było takie, by bronić wyniku. Trochę to rozumiem. Z drugiej strony, wyjątkowo pasywnie spisywała się druga linia. Z kolei obrońcy popełnili błędy, pozwalali zawodnikom Realu na zbyt wiele. Borussia po kilku atakach gospodarzy zdążyła się przebudzić, potrafiła stworzyć okazje do strzelenia gola. Nie ulega jednak wątpliwości, że gdyby grała tak w całym meczu jak w pierwszym kwadransie, prawdopodobnie odpadłaby z rozgrywek.

Lewandowski po czterech golach strzelonych Realowi w Dortmundzie rozbudził nadzieje na kolejne bramki.

Józef Młynarczyk: To był wyczyn, który przejdzie do historii. W Madrycie też miał swoje szanse, ale ich nie wykorzystał. Zabrakło trochę koncentracji, ale i szczęścia, bo przecież raz trafił w poprzeczkę. Może w finale poprawi dorobek bramkowy w tej edycji Ligi Mistrzów?

Explore more:  Nadeszła tragiczna wiadomość. Nie żyje 25-letni piłkarz

Lewandowski do Manchesteru, Realu, Barcelony, Bayernu. Polski napastnik przymierzany jest do legendarnych klubów. Gdyby pan był jego menedżerem, co by mu pan radził?

Józef Młynarczyk: Przede wszystkim to wspaniałe, że Robert osiągnął taki pułap. Pewnie za chwilę stanie przed trudnym wyborem. Oczywiście zadecydują pieniądze, nie mam co do tego wątpliwości. Zawodnik musi jednak wziąć pod uwagę kilka innych czynników, m.In. Z kim będzie grał, czy styl gry danego zespołu będzie mu odpowiadał, wreszcie czy będzie mógł liczyć na regularne występy. Bo to nie jest takie proste. Dziś jesteś wyróżniany, idziesz do wielkiego klubu i za chwilę możesz grzać ławę lub siedzieć na trybunach. W Borussii są świetni pomocnicy, którzy rozumieją się z Lewandowskim. Kiedy jednak słyszę, że nasz zawodnik nie może więcej zarabiać niż np. Marco Reus, to nie dziwię mu się, że chce zmienić otoczenie i zarabiać więcej.

Liga Mistrzów: niemiecka dominacja.

Więcej filmów obejrzysz w naszej specjalnej sekcji wideo.

Woli pan oglądać mecze Borussii czy Bayernu?

Józef Młynarczyk: Styl prezentowany przez Borussię podoba mi się bardziej niż gra Bayernu, która jest wyrachowana, nastawiona na wytrzymałość, siłę. Powiedziałbym tak: Borussia potrafi lepiej kreować grę, zaprezentować coś niekonwencjonalnego, Bayern jest bardziej schematyczny. Z drugiej strony niby łatwiej przewidzieć, jak rozegrają daną akcję, choć trudno znaleźć sposób na powstrzymanie ekipy z Monachium.

Za dwa tygodnie oczy całej piłkarskiej Europy zwrócone będą m.In. Na Lewandowskiego. Pan też zagrał w finale i zdobył z FC Porto Puchar Europy. 26 lat temu w meczu z Bayernem Monachium niewielu na was stawiało.

Józef Młynarczyk: Oczywiście, z góry skazano nas na pożarcie. Nasi kibice pewnie wierzyli w sukces, ale w Europie mało kto dawał nam szanse, traktowano nas jak piłkarskiego kopciucha. Pamiętam, że tuż po tym, jak wylądowaliśmy w Wiedniu, gdzie odbywał się finał, dotarły do nas informacje o bukmacherskich zakładach na ten mecz. 19:1 ze wskazaniem na Bayern. Wyobraża pan sobie? Tak obstawiali bukmacherzy. Można było się załamać. Koledzy z drużyny starali się tym nie przejmować, ale przecież nie dało się obok tego przejść obojętnie.

Explore more:  Nie dla Reissa

Na publiczność też nie mogliście liczyć. Na trybunach Praterstadion dominowali kibice z Niemiec.

Józef Młynarczyk: Nie mieliśmy wielkiego wsparcia naszych fanów, których w porównaniu do kibiców Bayernu na trybunach zasiadło niewielu. Dało się to odczuć, zwłaszcza w pierwszych fragmentach spotkania. Nasze dojście do piłki kwitowane było gwizdami. Po 25 minutach przegrywaliśmy 0:1, a bramkę strzelił Ludwig Kögl, chyba najniższy niemiecki zawodnik, który pokonał mnie strzałem głową. Do dziś mam do siebie pretensję za tamtą bramkę. Facet mierzył jakieś 170 centymetrów. Wykorzystał nieporozumienie pomiędzy mną a Jaime Magalhaesem. Niemcy mieli przewagę, dominowali na boisku.

W szatani pewnie było gorąco.

Józef Młynarczyk: Trener Artur Jorge w ostrych słowach podsumował naszą grę, ale jednocześnie przekonywał, że Bayern jest do ogrania. Bo ta pierwsza połowa nie była wielkim widowiskiem, poziom nie był bardzo wysoki, a gwiazdy Bayernu chyba trochę zawodziły.

W końcówce zdarzył się prawdziwy cud.

Józef Młynarczyk: Obojętnie, jak to nazwać, na pewno stało się coś, czego Niemcy nie przewidywali. W niespełna trzy minuty strzeliliśmy dwa gole i odprawiliśmy Bayern naszpikowany megagwiazdami. Przecież tam grali tacy piłkarze jak: Lothar Matthäus, Andreas Brehme, Michael Rummenigge, Dieter Hoeness czy Belg Jean-Marie Pfaff uznawany wówczas najlepszym bramkarzem na świecie. Najpierw Rabah Madjer strzelił gola piętą. Myślę, że sposób, w jaki Bayern stracił gola, trochę podłamał tę drużynę. Na tym poziomie rozgrywek tak zdobyta bramka mogła wprawić w stan osłupienia każdego przeciwnika. I wreszcie gol, który zapewnił nam zwycięstwo. Filho Juary pokonał Pfaffa, a w tej akcji znów kluczową rolę odegrał Madjer.

Algierczyk został okrzyknięty bohaterem.

Józef Młynarczyk: Nie tylko on. Ale Madjer rzeczywiście jak mało kto zasłużył na słowa uznania. Miał bajeczną technikę, porównałbym go do Leo Messiego. Kiedy nie miał głowy zaprzątniętej osobistymi sprawami, a niestety często się to zdarzało, potrafił na boisku wkręcić niejednego doświadczonego zawodnika. Z piłką robił cudowne rzeczy. Koledzy mieli go dosyć na treningach, mijał ich jak tyczki, zakładał siatki, trudno go było nawet sfaulować. Mieliśmy świetnych atakujących: Madjer i Paulo Futre, kapitalni gracze.

Explore more:  Transfer Krzysztofa Piątka - Polak musi czekać

Co się działo w Porto, jak przyjęli was kibice?

Józef Młynarczyk: Dla mnie to był szok, coś, czego nigdy wcześniej nie przeżyłem, totalne szaleństwo, ogromna radość. Po meczu dość szybko wsiedliśmy do samolotu. Około godziny 5 nad ranem byliśmy już w Portugalii. Na lotnisku tłumy kibiców. Proszę sobie wyobrazić, że ludzie wbiegli na pas startowy, totalny chaos, służby porządkowe nie były w stanie zapanować na tłumem. Na lotnisku paraliż, śpiewy, chóralne okrzyki. Policja zaczęła przywracać porządek, starała się, żebyśmy mogli spokojnie wsiąść do autokaru i dojechać do stadionu, gdzie też czekały na nas tysiące fanów. W drodze do autokaru kibice rzucali się na zawodników. Fani zdzierali z nas marynarki, krawaty, darli koszule. Wyglądaliśmy zabawnie. Później była feta na stadionie. Niezapomniane chwile. Do domu wróciłem jak po jakiejś wojnie.

To był pana najważniejszy mecz w karierze?

Józef Młynarczyk: Zwycięstwo w finale Pucharu Europy to wielka sprawa, coś, czym można się pochwalić. Ale ja wyżej cenię sobie mecze podczas mistrzostw świata w Hiszpanii, gdzie wywalczyliśmy medal.

Premia za pokonanie Bayernu była duża?

Józef Młynarczyk: Bez porównania mniejsza z tym, co dziś oferuje się drużynom, które walczą o tytuł najlepszego zespołu w Europie.

Pozostały pamiątki z tamtego meczu?

Józef Młynarczyk: Zdjęcia pewnie gdzieś by się znalazły. Nie przywiązywałem wtedy wagi do takich rzeczy. Zwykle rozdawało się pamiątki kolekcjonerom, którzy strasznie napierali. Na pewno pozostał medal, który otrzymałem za wywalczenie Pucharu Europy.

Gdyby nie słabsza postawa bramkarza Ze Beto, pan mógłby nie zagrać w meczach, które zadecydowały o wielkim sukcesie.

Józef Młynarczyk: Jeszcze przed ćwierćfinałowym spotkaniem z Brondby leczyłem kontuzję. Miałem złamaną rękę, przerwa w treningach trwała sześć tygodni. Powoli dochodziłem do siebie, trenowałem, ale trener stawiał na Ze Beto. Do bramki wróciłem na mecz z Kopenhagą, bo mój rywal zawalił ligowe spotkanie i w klubie uznano, że to ja mam bronić.

≫> Horror w końcówce, ale BVB w finale! Zobacz gole.

≫> Juskowiak o Lewandowskim: On jest najgroźniejszy.

≫> Dlaczego zdradzamy? Oto odpowiedź!

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

1 maja 2013, 23:21..

Rozmawiał Robert Blesiński..

Modric