Polacy tylko zremisowali z Białorusią! Awans do ME się oddala

Polacy tylko zremisowali z Białorusią! Awans do ME się oddala

Piłka ręczna.

W eliminacjach ME 2018 Polska zremisowała z Białorusią 27:27. Pozostaje cień szansy na awans z 3. Miejsca.

7 maja 2017, 20:41..

| Aktualizacja 8 maja 2017, 07:45.

Polska - Bialorus
Polska – Bialorus (Foto: Pressfocus)

Biało-czerwoni wypuścili zwycięstwo z rąk w ostatniej chwili. Jeszcze dwie minuty przed końcem prowadzili 27:25, ale we frajerski sposób roztrwonili tę przewagę. Niecelny rzut Michała Jureckiego, potem kolejna strata i zamiast radości z pierwszego triumfu zostały łzy w oczach i niedosyt. W swojej ostatniej akcji Polacy, ustawieni chwilę wcześniej przez Talanta Dujszebajewa podczas minutowej przerwy, zupełnie się pogubili i nawet nie oddali rzutu. – Możemy się cieszyć, że nie przegraliśmy tego meczu, bo byliśmy tego bardzo blisko – powiedział Adam Morawski, który w ostatnich sekundach obronił rzut rywala.

Zabójcze szybkie wznowienia.

Mecz toczył się zupełnie inaczej niż kilka dni temu w Mińsku, bo trzymał w napięciu od początku do samego końca. Polacy walczyli ambitnie, ale i goście, którzy po triumfie u siebie poczuli krew, nie zamierzali oddać pola. – Przyjechaliśmy do Płocka szukać dwóch punktów. Zwycięstwo byłoby ogromnym krokiem w walce o udział w przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Zadanie mamy zdecydowanie trudniejsze, bo Polacy są żądni rewanżu, grają u siebie. Jedno wiem na pewno, emocji nie zabraknie – mówił przed meczem Jurij Szewcow.

Białorusini od początku spotkania przejęli kontrolę nad wydarzeniami. Świetną partię rozgrywał zwłaszcza Borys Puchowski, który raz za razem dziurawił naszą siatkę. Ponieważ ekipa Talanta Dujszebajewa popełniała stare grzechy – rywale w 24. Minucie po golu Wadima Gajduczenki prowadzili już 14:10. Na szczęście w ostatnich fragmentach pierwszej połowy, dzięki golom Przemysława Krajewskiego i kapitalnym interwencjom Adama Morawskiego, zmniejszyliśmy dystans do dwóch goli (13:15).

Explore more:  Zrobią wszystko, by odrobić stratę. Wielki powrót do składu Sparty

Tuż po zmianie stron szybkie gole Michała Daszka i pracowitego jak mrówka Mateusza Jachlewskiego dały kibicom nadzieję na złamanie oporu rywali. Nic dziwnego, że z trybun popłynęło kilkakrotnie gromkie „Polska, Polska!”. Dodatkowo na wysokie obroty wszedł także Adam Malcher, broniąc w nieprawdopodobny sposób rzuty Władysława Kulesza. Efekt był piorunujący, bo po golu Krajewskiego wyszliśmy w 44. Minucie na prowadzenie 20:19! Cóż z tego, skoro nasi gracze nawet nie zdążyli się porządnie ustawić w obronie, a już Białorusini wyrównali. Tak działo się dwa razy w ciągu minuty. Trener Szewcow pokazywał swoim graczom, aby stosowali szybkie wznowienia i wykorzystywali fakt, że biało-czerwoni zmieniają do obrony dwóch graczy, powodując chwilową dezorganizację w swoich szeregach. Trzeba też podkreślić świetną współpracę białoruskich rozgrywających z obrotowym, czego zupełnie zabrakło w naszym zespole.

Nie zwiesili głów.

Wydawało się, że gościom w końcówce zacznie brakować sił, tym bardziej że zmiennicy Puchowskiego, Artioma Karaleka czy Kulesza nie prezentowali tak wysokiej klasy. Faktycznie, Białorusini popełniali więcej błędów niż w pierwszych trzech kwadransach. Polacy korzystali z tego jak się dało. Wyprowadzili kilka kontr i wiadomo było, że wynik do końca będzie sprawą otwartą.

Polakom na pewno nie pomogło zejście z boiska podstawowego obrońcy – czerwoną kartkę za brutalny faul ujrzał Mateusz Kus. Chwilę potem gol Puchowskiego doprowadził do stanu 21:24. Ale tym razem biało-czerwoni pokazali charakter. Nie zwiesili głów, wierzyli w ponowne odrobienie strat. To był znów zespół wojowników, walczący do upadłego, twardy w obronie, mądrze rozprowadzający ataki. Dzięki pomocy kibiców najpierw Daszek, a krótko potem Michał Jurecki doprowadzili do stanu 27:25 (58. Minuta). A potem znów były nerwy, znów przyszły błędy…

– Widać było wolę walki, nasza ławka żyła. Zostawiliśmy mnóstwo zdrowia na boisku, ale w końcówce zabrakło chłodnej głowy i zwycięstwo wymknęło nam się z rąk – mówił po meczu obrotowy naszej reprezentacji Marek Daćko.

Explore more:  Jakub Kwiatkowski reaguje po zwolnieniu z PZPN. Bardziej wymownie się nie dało

Powiedzieli po meczu:.

Talant Dujszebajew.

Nie wykonałem powierzonej misji, nie zakwalifikowaliśmy się do przyszłorocznych mistrzostw Europy w Chorwacji. Dlatego niebawem złożę na ręce prezesa związku dymisję. Ucieszy to zapewne wielu ludzi. Zaszczytem było dla mnie prowadzenie przez 14 miesięcy reprezentacji Polski. Białorusi gratuluję dobrej postawy i zdobycia jednego punktu.­

Marek Daćko.

Szkoda, wielka szkoda straconej szansy. Jeden punkt przyjmujemy w kategoriach przegranej. Zagraliśmy naprawdę fajne zawody. Niestety nerwy znów dały znać o sobie.

Jurij Szewcow.

Remis i jeden punkt w tak trudnym spotkaniu należy przyjąć jako zdobycz. Dwie minuty przed końcem mogliśmy czuć się pokonanymi, ale pokazaliśmy wielką wolę walki.

Borys Puchowski.

Wiedzieliśmy doskonale, że to będzie zdecydowanie trudniejszy mecz od tego rozegranego w czwartek. Pokazaliśmy charakter w ostatniej fazie spotkania, niwelując dwubramkową stratę.

Polska – Białoruś 27:27 (13:15).

Polska: Adam Malcher, Adam Morawski – Przemysław Krajewski 5, Krzysztof Lijewski 1, Paweł Paczkowski 1, Mateusz Jachlewski 1, Marek Daćko 2, Michał Jurecki 5, Kamil Syprzak 1, Michał Daszek 5, Piotr Chrapkowski 2, Krzysztof Łyżwa 2, Karol Bielecki 1, Mateusz Kus 1, Arkadiusz Moryto.

Białoruś: Iwan Mackiewicz, Wiaczeslau Sałdacenka – Iwan Brouka 1, Uladzislau Kulesz 7, Maksym Babiczew 1, Barys Puchouski 9, Dzianis Rutenka, Siarhej Szyłowicz 5, Andrej Jurynok, Maksym Baranau, Artur Karwacki, Aliaksandr Padszywalau, Arcem Karalek 2, Aliaksandr Citou, Arcjom Kułak, Wadym Gajduczenko 2.

Sędziowali: Dalibor Jurinovic i Marko Mrvita (Chorwacja).

Kary: Polska – 4, Białoruś 0 – minut.

Widzów: 3 700.

Leszno – Wrocław. Drabik dał Sparcie magiczny wieczór.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Explore more:  Żużel: One Sport to za mało, by naprawić Grand Prix. Potrzeba czegoś więcej?

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

7 maja 2017, 20:41..

Dziennikarz Przeglądu Sportowego.

Dziennikarz Przeglądu Sportowego.

Modric