Polaków trzeba się bać. To może być najlepszy Turniej Czterech Skoczni w historii

Polaków trzeba się bać. To może być najlepszy Turniej Czterech Skoczni w historii

Od dawna kibice nad Wisłą nie wyczekiwali tak niecierpliwie nadchodzącego Turnieju Czterech Skoczni. Podopieczni Stefana Horngachera po słabszym poprzednim sezonie w brawurowy sposób powrócili do światowej czołówki i w trakcie niemiecko-austriackiej imprezy mają szansę zapisać się w historii.

Maciej Kot
Maciej Kot (Foto: PAP)

Sezon 2015/2016 dla polskich kibiców skoków narciarskich mógłby w zasadzie nie istnieć. Fatalna forma całej ekipy, połączona z tarciami między członkami sztabu szkoleniowego sprawiły, że Biało-Czerwoni wypadli ze światowej czołówki, w której niezmiennie byli obecni przez ostatnie piętnaście lat. Zatrudnienie Stefana Horngachera, który zastąpił Łukasza Kruczka kompletnie zmieniło obraz rzeczy. Teraz, na kilka dni przed startem 65. Turnieju Czterech Skoczni z Polakami znów trzeba się liczyć.

W przededniu imprezy do miana wielkiego faworyta wyrasta Kamil Stoch. Dwukrotny mistrz olimpijski sezon zaczął co prawda przeciętnie, lecz błyskawicznie dołączył do najlepszych, a trzykrotny zdobywca Kryształowej Kuli, Andreas Goldberger to w nim widzi zwycięzcę. Gdyby skoczek z Zębu zdołał wygrać TCS, na stałe zapisałby się w historii obok takich nazwisk jak Matti Nykaenen czy Jens Weissflog, którzy w swojej karierze sięgnęli po wszystkie najważniejsze trofea.

Przed wielką szansą staje jednak również Maciej Kot. Po latach niedosytu 25-latek wreszcie skacze tak, jak sam od siebie wymaga, co przynosi wymierne efekty. W tym sezonie udało mu się już stanąć na podium, a znakomity skok na 139. Metr podczas poniedziałkowych mistrzostw Polski w Zakopanem pokazał, że stać go na rzeczy wielkie. Także on może się włączyć do walki o końcowy triumf. A to przecież nie wszystko. W czołowej “25” Pucharu Świata znaleźć bowiem można aż pięć polskich nazwisk, a namieszać w stawce może przede wszystkim Piotr Żyła.

Explore more:  Tour de Pologne - 4. etap

“Wewiór” w znakomitym stylu wywalczył w poniedziałek tytuł mistrza Polski, potwierdzając, że wreszcie wyeliminował swój największy mankament – brak powtarzalności. Dobrą formę potwierdził już w ostatnim przed świętami Bożego Narodzenia konkursie PŚ – w szwajcarskim Engelbergu, który zakończył w czołowej dziesiątce. Jeżeli dodać do tego fakt, że po piętach depcze mu Dawid Kubacki, a Stefan Hula imponuje regularnością, dojść można do jednego wniosku – tak dobrej drużyny Polska w swojej historii jeszcze nie miała.

Widzą to także rywale. Austriacy na temat naszej kadry wypowiadają się z dużym szacunkiem, a Sven Hannawald popisy naszych zawodników określa mianem sensacji. Podopieczni Horngachera do sprawy podchodzą jednak z ogromnym spokojem, podkreślając zgodnie, że nie obawiają się konkurencji. Maciej Kot zdradził nawet, że nasi skoczkowie dysponują “tajną bronią”, która pomoże im w odnoszeniu sukcesów.

Jak dotąd na podium tej imprezy wspiąć zdołał się tylko Adam Małysz. Dokonał tego dwukrotnie – w 2001 i 2003 roku. Choć w najlepszej “10” nasi reprezentanci zmagania kończyli wielokrotnie, nigdy nie zdarzyło się, by w jednej edycji dokonało tego dwóch naszych skoczków. Wiele wskazuje na to, że tym razem ta sztuka nareszcie się uda.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

26 grudnia 2016, 18:41.

Modric