Pora zapłacić za błędy

Pora zapłacić za błędy

– Przespaliśmy moment, w którym trzeba było przebudować kadrę. Teraz dotkliwie to odczujemy – uważa Grzegorz Tkaczyk.

Trening reprezentacji Polski
Trening reprezentacji Polski (Foto: Piotr Polak / PAP)

Już przed igrzyskami w Rio de Janeiro jasne było, że pewna era w polskim szczypiorniaku dobiega końca. Nowy selekcjoner Tałant Dujszebajew zapowiadał gruntowną przebudowę drużyny. Kirgiz chciał za wszelką cenę uniknąć rewolucji, ale już wiadomo, że ta sztuka się nie powiodła. Zakończenie reprezentacyjnej kariery przez Bieleckiego, Lijewskiego i Szmala oraz kontuzja Michała Jureckiego sprawiły, że przed mistrzostwami we Francji znaleźliśmy się w arcytrudnej sytuacji.

– Najbardziej boli uraz “Dzidziusia”, bo kadra ma być budowana właśnie wokół Jureckiego. Bądźmy realistami – na MŚ we Francji nie należy spodziewać się żadnych cudów. Zawsze nieźle grało nam się, gdy nie byliśmy stawiani w roli faworyta, ale tym razem każdy dobry wynik będzie po prostu niespodzianką. Dla wielu chłopaków nadchodzące mistrzostwa to przecież pierwsza wielka impreza na horyzoncie – przypomina Tkaczyk.

Byli kadrowicze nie mają wątpliwości co do tego, że nie widać następców zawodników z pokolenia, które osiągało wielkie sukcesy – Tałant znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Przecież Karola Bieleckiego nie da się zastąpić. Taki zawodnik rodzi się raz na sto lat, to była nasza perła. Nie ma wielu graczy o podobnych walorach, nawet w innych reprezentacjach. Brak “Lijka” też odczujemy, bo dobrych leworęcznych rozgrywających jest jak na lekarstwo – mówi Marcin Lijewski.

Explore more:  Śląsk namawia Kaźmierczaka

Przespaliśmy odpowiedni moment.

Wszystko wskazuje na to, że podczas francuskich mistrzostw wkroczymy w nową, bolesną dla nas rzeczywistość. Przez lata uchodziliśmy za zespół, który – choć nie był zaliczany do grupy faworytów wielkich imprez – mógł nawiązać walkę z każdą drużyną na świecie. Teraz wypadnięcie z grona czołowych zespołów wydaje się nieuniknione. Po części sami jesteśmy sobie winni. Przez lata żyliśmy “od turnieju do turnieju”, nie martwiąc się zbytnio dalszą przyszłością. Zdania o “zdolnej młodzieży” i “świeżej krwi” dobrze brzmiały przed kamerami, ale nie miały nic wspólnego z rzeczywistością.

– Nie ma co ukrywać, po odejściu “starej gwardii” sytuacja jest trudna. Proces pokoleniowej zmiany powinien rozpocząć się dużo wcześniej, jeszcze za kadencji Michaela Bieglera. Przespaliśmy ten czas, więc trzeba się liczyć ze słabszymi wynikami. Trudno winić trenera Dujszebajewa, bo objął kadrę przed igrzyskami i gdyby przeprowadził wtedy spore zmiany, nie mielibyśmy szans na walkę o medale. Rewolucja wymaga ofiar. Gdybyśmy wcześniej wprowadzali do zespołu młodych zawodników, mieliby oni teraz więcej doświadczenia. Nie zrobiono tego. Popełniliśmy błąd i musimy za niego zapłacić – komentuje starszy z braci Lijewskich. Wtóruje mu Grzegorz Tkaczyk.

– Zaniedbaliśmy sprawę i w efekcie teraz czeka nas praca praktycznie od zera. Kiedy Michael Biegler objął kadrę, mówił, że pora odmłodzić drużynę. To się nie do końca udało – twierdzi “Młody’ i podkreśla, że nie można za wszystko obwiniać niemieckiego szkoleniowca, bo problem jest dużo szerszy. – Kuleje u nas praca z młodzieżą. Jeśli chodzi o liczbę młodych ludzi, trenujących piłkę ręczną, na tle innych krajów wyglądamy tragicznie. To przepaść. Każdy mówi, że trzeba pracować z młodzieżą, a tak naprawdę nic nie robimy w tym kierunku. Na MŚ 2007 roku zdobyliśmy srebrny medal i zapanował boom na naszą dyscyplinę, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać – ocenia były gracz Vive Tauronu Kielce.

Explore more:  Kosznik: Nadal nic nie wiadomo w strefie spadkowej

Potrzebny silny wstrząs.

Sam Dujszebajew podkreśla, że celem numer jeden jest budowa zespołu na igrzyska w Tokio. Gdy zaś mówi o bliższej przyszłości, często używa słów “czas” i “cierpliwość”. Trudno się dziwić, bo choć tacy zawodnicy jak bracia Gębala, Walczak czy Moryto mają spory potencjał, wiele muszą się jeszcze nauczyć. Niepowodzenia są zdaniem byłych kadrowiczów nieuniknione. – Apeluję do dziennikarzy: nie pompujcie przed turniejami balonika z oczekiwaniami, a w przypadku słabszych meczów nie skreślajcie młodszych zawodników. Zanim wskoczą na wyższy poziom, swoje muszą przegrać – komentuje Lijewski.

W podobnym tonie wypowiada się Tkaczyk. – Ci gracze muszą łapać doświadczenie, bo jak nie teraz, to kiedy? Dobrze, że Dujszebajew wprowadza spore zmiany, innego wyjścia nie ma. Reprezentacja potrzebuje silnego wstrząsu – mówi “Młody”.

Na miesiąc przed mistrzostwami świata kadra znalazła się w obszarze silnych turbulencji. Mało kto wierzy, że bez “Kasy”, “Koli” czy “Lijka” na pokładzie wzbijemy się na taką wysokość jak w Katarze czy Rio. Nikt zresztą tego nie wymaga. Teraz kapitan Dujszebajew musi sprawić, by maszyna znów nauczyła się latać stabilnie. Na razie o nic więcej nie chodzi.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

16 grudnia 2016, 14:39.

Modric