Robert Kubica: pod maską było mnóstwo błota i ziemi

Robert Kubica: pod maską było mnóstwo błota i ziemi

Autorzy Onet

Robert Kubica i Maciej Szczepaniak stawili się w parku serwisowym na czas. Pomimo dramatycznych raportów dziennikarza radia WRC okazało się, że Ford Fiesta WRC naszej załogi odniósł niewielkie obrażenia podczas przygody na ostatnim oesie. – Było grubo! – Przyznał polski kierowca.

Robert Kubica i Maciej Szczepaniak musieli oczyścić silnik, ale do mety dojechali o własnych siłach, fot. www.facebook.com/cezarygutowskiofficial
Robert Kubica i Maciej Szczepaniak musieli oczyścić silnik, ale do mety dojechali o własnych siłach, fot. www.facebook.com/cezarygutowskiofficial (Foto: Autorzy Onet)

Colin Clark, czyli popularny reporter rajdowego radia, przekazał zatrważające wieści z mety ostatniego piątkowego oesu. Mówił o kłębach dymu buchających spod maski i ogniu z rury wydechowej maszyny Kubicy. – Obawiam się, że daleko nie zajadą – raportował Clark i faktycznie GPS pokazał, że nasza załoga stoi kilkaset metrów za metą. Kubica i Szczepaniak zatrzymywali się kilkukrotnie, ale zespół nie wysyłał po nich lawety. Byli przekonani, że są w stanie dojechać do bazy rajdu na kołach i faktycznie, pojawili się kilka minut przed czasem!

– Zrobiłem coś podobnego, jak Ogier w Hiszpanii – relacjonował Kubica. – Pojechałem szeroko. Wszedłem w zakręt i mnie wyrzuciło. Było naprawdę grubo. Uderzyłem chyba kawałek drzewa i mnóstwo ziemi dostało się do samochodu. Ciśnienia i temperatura poszły w górę, ale musieliśmy dojechać do mety, a potem to wszystko wyczyścić. Okazało się, że z samochodem wszystko ok. Mały wyciek, a poza tym nic wielkiego – zapewnił nasz kierowca.

Do tego momentu Polak utrzymywał bardzo dobre tempo. – Starałem się nadrobić czas, bo na pierwszym przejeździe byłem za Lefebvrem i na poprzedniej pętli nie naciskałem. Jakieś dziesięć kilometrów przed metą dojechałem do bardzo szybkiego, zacieśniającego się zakrętu przez szczyt, ściąłem i nas wypluło. Potem wpadłem w potężny poślizg. To był krytyczny moment. Jechaliśmy na szóstym biegu!

Explore more:  Adam Małysz o przyszłości Stefana Horngachera

– Nie wiedziałem, co się dokładnie dzieje, ale pod maską wszystko było pokryte błotem i ziemią. Jeszcze bardziej niż w Monte Carlo. Nie było mocy, a temperatura była bardzo wysoka. Wszystko jest jednak OK. Alarm pojawił się na ostatnich dwóch kilometrach, więc wyłączyłem ALS – dodał polski kierowca.

Nasza załoga wraca na sobotnie oesy bez dodatkowej straty. – Mam nadzieję, że jutro trochę popada. Błotne warunki będą nam odpowiadały – zakończył Kubica.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:Autorzy Onet.

Autorzy Onet

Data utworzenia:.

13 listopada 2015, 20:49.

Modric