Wawrzyniak: Nie czas na fochy

Ekstraklasa.

We Wrocławiu wychodziło nam wszystko, a dodatkowo rywale nam pomagali. To przeszłość. Teraźniejszość jest taka, że niestety zatraciliśmy tę skuteczność – mówi w wywiadzie dla “Przeglądu Sportowego” Jakub Wawrzyniak.

30 marca 2012, 07:13..

| Aktualizacja 30 marca 2012, 07:13…

Legia ma problem, czy nie, jak ostatnio powtarzacie po każdym meczu?

Jakub Wawrzyniak: Teoretycznie problem jest, bo zremisowaliśmy dwa mecze ligowe u siebie. Drużyna walcząca o mistrzostwo nie ma do tego prawa. Własny obiekt musi być jej twierdzą, z nami do końca tak nie jest. Z drugiej strony, wcale nie gorzej, a może lepiej, gramy na wyjazdach. I to jest w naszych głowach przed wyjazdem do Krakowa.

Jest kryzys?

Jakub Wawrzyniak: Jaki kryzys… Wszyscy od Legii oczekują pięknej gry, ja to rozumiem. Jednak jestem zaskoczony, że mówi się i pisze, że Legia przeżywa wielki kryzys, bo w ciągu tygodnia zremisowała trzy spotkania. To ja życzę każdej drużynie, żeby będąc w kryzysie, zajmowała pierwsze miejsce w tabeli i grała w półfinale krajowego pucharu. To nie oznacza, że my jesteśmy usatysfakcjonowani ostatnimi wynikami. Nie. Musimy sobie powiedzieć: panowie, jesteśmy pierwsi w tabeli, gramy dalej. Jasne, że w piątek wieczorem, w przypadku niepowodzenia z Wisłą, może to się zmienić. Zespół jest świadomy tej sytuacji.

Wygraną 4:0 we Wrocławiu sami sprawiliście, że zaczęliśmy od was wymagać więcej.

Jakub Wawrzyniak: To ciekawy przykład na postrzeganie Legii. My sami byliśmy zaskoczeni, nawet tak doświadczony trener, jakim jest pan Orest Lenczyk, przyznał, że takiego meczu nie pamięta. We Wrocławiu wychodziło nam wszystko, a dodatkowo rywale nam pomagali. To przeszłość. Teraźniejszość jest taka, że niestety zatraciliśmy tę skuteczność. Mamy jednak na tyle dobrych piłkarzy, że jestem przekonany, iż to czasowy problem. Pamiętam jesienią taki tydzień, w którym przegraliśmy trzy mecze z rzędu – z Podbeskidziem, PSV i Polonią. I się podnieśliśmy. Teraz mamy podobną serię, z tą różnicą, że zdobywamy punkty. Zostały więc dwa wyjścia. Albo wierzymy w to, co się na nasz temat mówi, albo bierzemy sprawy w swoje ręce i wracamy do równowagi. Sami zgotowaliśmy sobie taki los i musimy go odwrócić.

Explore more:  Magia Wielkiej Krokwi znowu działa. Forma Polaków wreszcie przyszła

Jest jakieś lekarstwo?

Jakub Wawrzyniak: Ja reaguję sportową złością, uderzam w trening i zasuwam. Widzę, że podobnie postępują koledzy. Wychodzimy na trening, wzajemnie się nakręcamy, jest chęć powrotu na zwycięską ścieżkę. To najważniejsze.

W szatni nie ma problemów?

Jakub Wawrzyniak: Jesteśmy jednością. Podkreślam to zdecydowanie. Fajnie, że teraz przychodzi nam mierzyć się z Wisłą. My z tymi silnymi drużynami umiemy grać dobrze, co już w tym sezonie pokazaliśmy. Czas to potwierdzić.

Z Danijelem Ljuboją też nie ma kłopotów?

Jakub Wawrzyniak: Nie. On bardzo dużo daje drużynie. Jak napastnik nie strzela goli, zaraz zaczyna się doszukiwanie problemów, niektórzy próbują wymusić na trenerze pewne zmiany personalne. Dla mnie sprawa jest jasna – trener na każdy mecz wystawia optymalną jedenastkę i jeśli Danijel w niej jest, to znaczy, że na to zasługuje.

Nie irytuje jego machanie rękami?

Jakub Wawrzyniak: On w ten sposób daje upust swoim emocjom. Może komuś, kto patrzy z boku, to przeszkadza. My mamy Danijela na co dzień i akceptujemy go. Raz sobie machnie, coś tam powie, a za chwilę strzeli gola lub da kapitalne podanie.

Najczęściej ruga najmłodszych.

Jakub Wawrzyniak: Na boisku nie ma młodych i starych. Jest drużyna. Młody jak chce, to też może mieć pretensje. Przed ostatnim meczem powiedziałem Michałowi Żyro: jak mi raz czy drugi świetnie wyjdziesz na pozycję, a ja ci nie podam, wymuś to na mnie. Jak chcesz, podejdź, opier…, Że mam do ciebie grać. To służy drużynie, a czy mówi to do mnie człowiek mający 18 czy 28 lat, nie ma znaczenia. Ja nie mam prawa się obrażać. Zresztą na boisku nie ma miejsca na fochy.

Istnieje problem Jakuba Wawrzyniaka? W ofensywie super, ale jak już Legia traci bramkę, to ma się wrażenie, że jest pan w to zamieszany.

Jakub Wawrzyniak: Jeśli ma pan na myśli jesień tego sezonu, to w kilku sytuacjach zachowałem się źle. Na tyle źle, że facetowi chcącemu grać w reprezentacji Polski takie coś nie przystoi. Tyle że wiem, iż takie błędy popełniam rzadko i jestem je w stanie wyeliminować. Od początku tej rundy nie jest ze mną źle. Owszem, bramkę Marcina Żewłakowa biorę na siebie. To był stały fragment gry, obrońca do końca musi czekać na napastnika, a Marcin dostał idealne podanie. Nie mówię tego, żeby się usprawiedliwiać. To moja wina.

Explore more:  Trener Szwecji: to nie jest mecz Ibrahimovic - Ronaldo

Trener miał pretensje? Powinien?

Jakub Wawrzyniak: Pewnie, że powinien. Musi. Jak coś zrobię źle, ma mi to wytknąć bezpośrednio. I tak zrobił, porozmawialiśmy na ten temat. Inna sprawa, że mówimy o przypadku Marcina, który w karierze zdobył prawie 100 bramek po uderzeniach głową.

I na dodatek to pana świetny kumpel.

Jakub Wawrzyniak: Byłem podwójnie wściekły. Kiedy spotkaliśmy się po meczu, powiedziałem: Marcin, dlaczego ty i dlaczego mi? Oczywiście w żartach.

Legia tworzy już prawdziwą drużynę?

Jakub Wawrzyniak: Nie przegrywamy, ale to za mało. Musimy wygrywać, żeby zdobyć mistrzostwo Polski. Wchodzimy w decydujący etap. Bo postawmy sprawę jasno: awans do Ligi Europy, świetnie, wyjście z grupy, jeszcze lepiej, wspaniała przygoda. Ale tak naprawdę to wszystko cały czas było dla nas dodatkiem do ekstraklasy. Teraz zdarzyły się nam dwa potknięcia. W końcówce mamy szansę sprawdzić się jako drużyna. Ostatnich siedem meczów to wyzwanie. Musimy podchodzić do tego pozytywnie, presja nie może wiązać nam nóg. Nie dopuścimy, aby nerwy decydowały o tym, co robimy na boisku. Mamy klasowy zespół, który w takich momentach musi dać radę. Końcówka ligi pokaże, czy to co mówię, jest prawdą.

Dawno nie jechaliście na Wisłę w tak dobrej sytuacji.

Jakub Wawrzyniak: Wisła to drużyna złożona z bardzo dobrych piłkarzy. Jak każdy zespół, ma swoje problemy. Tyle że w meczach prestiżowych, a taki będzie ten piątkowy, przynajmniej na 90 minut zapomina się o kłopotach.

Już 15 lat Legia nie wygrała przy Reymonta.

Jakub Wawrzyniak: A ile lat Ruch nie wygrał na Legii, o czym mówiło się w zeszłym sezonie? 10. Wychodzisz na mecz i o tych statystykach nie myślisz. Dopiero jak mi pan powiedział, to zacząłem o tym myśleć. Ale już przestaję.

Liga jest w tym sezonie słaba?

Jakub Wawrzyniak: Wyrównana, ale nie słaba. Ostatnio u was w gazecie czytałem fajny wywiad z Markiem Zieńczukiem. Powiedział coś, z czym się całkowicie zgadzam. O tym, że liga jest słaba, mówią byli piłkarze, którzy skończyli kariery. Moje zdanie jest takie, że z roku na rok jest trudniej o punkty. Zgodzimy się, że Danijel Ljuboja to świetny piłkarz. To dlaczego w tej słabej lidze tak trudno przychodzi mu zdobywanie bramek? Czemu z tej słabej ligi mieliśmy dwie drużyny na wiosnę w europejskich pucharach? A Wisła, z tej słabej ligi, była o pięć minut od fazy grupowej Ligi Mistrzów. My walczyliśmy jak równy z równym ze Sportingiem Lizbona, który potem wyeliminował Manchester City. Człowiek już taki jest, że jak coś zaczyna analizować, to najpierw szuka negatywnych rzeczy. Myślimy: liga słaba, bo nie ma zdecydowanego faworyta. Jak Wisła Macieja Skorży zdobywała mistrzostwo kilka kolejek przed końcem, mówiliśmy, że jest mało atrakcyjnie. A teraz jest ciekawie. Kto by pomyślał, że Korona będzie walczyła o tytuł.

Explore more:  Michalczewski: Niech ktoś mnie pobije

Potrafi pan wytłumaczyć ten fenomen Korony i Ruchu?

Jakub Wawrzyniak: Dobrze funkcjonują, tworzą zespół. Jednak wszyscy patrzą na Legię, która co roku jest faworytem, ma piłkarzy takich, jakich dawno nie miała, ludzie od razu analizują kontrakty, pieniądze, jakie zarabiają czołowi gracze. To nowość na naszym rynku. I rosnące wymagania. Przez cztery lata gry dla Legii nie byłem liderem. Teraz jestem, a o tym, jak prezentuje się moja drużyna, mówi się dużo złego. Dopiero teraz do mnie dociera dziwność tej sytuacji.

Zakładacie w ogóle taki scenariusz, że nie uda się zdobyć mistrzostwa Polski?

Jakub Wawrzyniak: Za daleko pan wybiega. Może to wyświechtane, ale liczy się tylko najbliższy mecz i wygrana w nim. Dobrze wiemy, ile sił kosztuje każde zwycięstwo, ile zdrowia trzeba zostawić na boisku. Z pokorą i szacunkiem dla przeciwnika gramy dalej. Oczywiście, każdego z nas dopada od czasu do czasu myśl, co to będzie w maju, że fajnie byłoby mieć złoty medal i jechać na EURO czy urlopy. Tyle że droga do sukcesu wiedzie przez Kraków i trzy punkty przez nas tam zdobyte.

≫> WEŹ UDZIAŁ W NASZYM *QUIZIE*! SPRAWDŹ SWOJĄ WIEDZĘ O SPORCIE.

≫> Kluczowy zawodnik zostanie w Legii.

≫> Skorża: Byliśmy przyzwyczajeni do zwycięstw.

≫> Wjechałeś w dziurę? Odzyskaj pieniądze!

WISŁA KRAKÓW – LEGIA WARSZAWA.

Piątek, 30 marca. Godz. 20:30.

PrzegladSportowy.Pl zaprasza na relację na żywo z meczu Wisła – Legia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

30 marca 2012, 07:13..

Modric